no bro sobie czytam:
nasze stowarzyszenie

i poza bro też :
martuuha
mazusy
pierwsza żona
no nareszcie
[31.08.10/22:30]
mam auto. ufff, ten czas bez samochodu byłby całkiem oki,gdyby nie ten pieprzony deszcz. no,czyli już mogę się zacząć na nowo od ludzi odseparowywać, w swoim aucie,muzyką-nie musi mnie nikt miziać po łokciach,ani spoglądać w oczy....ufff
a i zmieniłam lekko kolor włosów,już platyna nie jestem,chociaż blondynka-ale taka ciemniejsza-rasowa:)
i co jeszcze napisać-wypiłam piwo 0,6 i się prawie upiłam,bo padnięta dzisiaj jestem,to mnie wzieło szybko. bo: rejestracja auta,ubezpieczenia i takie tam, uff- na szczęście wszystko załatwione. i tak se myślę,że powinnam chyba napisać testament, bo rozwodu nie mam,a jakby mi coś się stało? trzeba te mieszkania rozdzielić po dzieciach i siostrach:) hmm-a może rozwód wziąść? jezu,za dużo wypisywania papierków, za mąż nie wychodzę,nie śpieszno mi... ale pieprzę, mówiłam,żem pijana:)
to spadam,bo jeszcze zacznę numery kont i hasła podawać:)
bayyyyy
a i zmieniłam lekko kolor włosów,już platyna nie jestem,chociaż blondynka-ale taka ciemniejsza-rasowa:)
i co jeszcze napisać-wypiłam piwo 0,6 i się prawie upiłam,bo padnięta dzisiaj jestem,to mnie wzieło szybko. bo: rejestracja auta,ubezpieczenia i takie tam, uff- na szczęście wszystko załatwione. i tak se myślę,że powinnam chyba napisać testament, bo rozwodu nie mam,a jakby mi coś się stało? trzeba te mieszkania rozdzielić po dzieciach i siostrach:) hmm-a może rozwód wziąść? jezu,za dużo wypisywania papierków, za mąż nie wychodzę,nie śpieszno mi... ale pieprzę, mówiłam,żem pijana:)
to spadam,bo jeszcze zacznę numery kont i hasła podawać:)
bayyyyy
koniec wakacji
[26.08.10/12:39]
nareszcie koniec wakacji i ja się z tego cieszę!
bo wszystko wróci do normy, junior teraz jeździ do dziadków na całe 5 dni,a do mnie wraca na weekendy,a ja tęsknię! jego nie ma, a i tak czasu nie mam!!!
bo: babcia już 4 raz w szpitalu była w ciężkim stanie i do niej jeżdzę, w pracy zostaję często gęsto do 19-20, auta nie mam to jeżdże rowerem-albo autobusem...brrrrrr... wole rowerem:) bo fajny mam-a co:)))))ale auto już wkrótce będzie ,mam nadzieję...
no, i w związku z tym,że junior spędził jakieś 50% wakacji u dziadków, mój monsz postanowił... nie zapłacić mi alimentów za miesiąc sierpień...tadammm!!!!
podobno mi się nie należy, bo nie miałam kosztów..... ale dziecko na wakacje ja zabrałam, a buty i wyprawkę do przedszkola ja kupię, za lekarstwa i lekarzy ja płacę, ale co tam, nie miałam kosztów, chociaż ja zabrałam juniora na wczasy. Tatuś nie zabrał go nigdzie, a sam pojechał sobie na urlop w góry...
wiecie-szkoda gadać. z nerwów się popłakałam, i nie chodzi o kase-ale o miernośc człowieka z którym byłam 12 lat..... o to,że jest takim płytkim człowiekiem. bo zawsze mozna porozmawiać i ustalić pewne rzeczy- ale ja tak myślę-tylko ja....monsz ma swoją rację i mówi: a wiesz,że niektórzy ojcowie wogóle nie płacą? i pracuja na lewo aby nie płacić...i takie tam-snuje opowieści .....ja nie wiem,po piętach go co miesiąc całować będę! bo pan postanowił płacić na swoje dziecko!!!! łał-ale mi się trafiło:)
nie będe o nim źle pisać, bo ojcem raczej jest ....hmmmm...nie jest zły. ale jako człowiek ...... szkoda języka,szkoda życia.
rok temu podjełam najlepszą decyzję w moim życiu, nigdy juz nie pozwolę, aby drugi człowiek mnie tak traktował.
tak więc Dorotko, to najlepsza rzecz jaką robisz-dla siebie i dzieci.
amen.
bo wszystko wróci do normy, junior teraz jeździ do dziadków na całe 5 dni,a do mnie wraca na weekendy,a ja tęsknię! jego nie ma, a i tak czasu nie mam!!!
bo: babcia już 4 raz w szpitalu była w ciężkim stanie i do niej jeżdzę, w pracy zostaję często gęsto do 19-20, auta nie mam to jeżdże rowerem-albo autobusem...brrrrrr... wole rowerem:) bo fajny mam-a co:)))))ale auto już wkrótce będzie ,mam nadzieję...
no, i w związku z tym,że junior spędził jakieś 50% wakacji u dziadków, mój monsz postanowił... nie zapłacić mi alimentów za miesiąc sierpień...tadammm!!!!
podobno mi się nie należy, bo nie miałam kosztów..... ale dziecko na wakacje ja zabrałam, a buty i wyprawkę do przedszkola ja kupię, za lekarstwa i lekarzy ja płacę, ale co tam, nie miałam kosztów, chociaż ja zabrałam juniora na wczasy. Tatuś nie zabrał go nigdzie, a sam pojechał sobie na urlop w góry...
wiecie-szkoda gadać. z nerwów się popłakałam, i nie chodzi o kase-ale o miernośc człowieka z którym byłam 12 lat..... o to,że jest takim płytkim człowiekiem. bo zawsze mozna porozmawiać i ustalić pewne rzeczy- ale ja tak myślę-tylko ja....monsz ma swoją rację i mówi: a wiesz,że niektórzy ojcowie wogóle nie płacą? i pracuja na lewo aby nie płacić...i takie tam-snuje opowieści .....ja nie wiem,po piętach go co miesiąc całować będę! bo pan postanowił płacić na swoje dziecko!!!! łał-ale mi się trafiło:)
nie będe o nim źle pisać, bo ojcem raczej jest ....hmmmm...nie jest zły. ale jako człowiek ...... szkoda języka,szkoda życia.
rok temu podjełam najlepszą decyzję w moim życiu, nigdy juz nie pozwolę, aby drugi człowiek mnie tak traktował.
tak więc Dorotko, to najlepsza rzecz jaką robisz-dla siebie i dzieci.
amen.
no to byłam
[09.08.10/11:41]
w Cichym na pojezierzu Brodnickim- obok Zbiczna:) zna ktoś te rejony? ludzie, przeżyłam szok! większej dziury nie widziałam nigdy w życiu! pełnia sezonu a tam na największej plaży nad jeziorem(czytaj-jedynej) 15 osób!!
no,ale tego chciałam...poważnie, jeziora przepiękne,czyste, lasy zajebiste, wioska fajna, żboże, traktory,bociany-prawdziwa wieś. Pływaliśmy całe dnie łódką, przepływaliśmy z jeziora na jezioro przesmykami, kąpaliśmy się w różnych miejscach, zatrzymywaliśmy na różnych jeziorach-bajka!!!! mieliśmy silnik do łódki,to mknęlismy cicho i nie trzeba było się męczyć. dzieciaki zachwycone, oglądały kaczki, wielkie ważki, dziką przyrodę... ja skakałam na środku jeziora z łódki do wody... pływałam codziennie długo, nie opalałam się(nie lubię tego) a i tak wróciłam opalona. i przygód tyle było, burza na jeziorze, deszcz lał i powrót był pod parasolami na rowerze wodnym z środka jeziora, i ryby junior łowił.....i cały urlop się nie malowałam, chodziłam w szortach i dresach, bez stanika!!! normalnie wiocha!
jestem oszołomiona tamtymi rejonami. pięknie jest.
odpoczełam bardzo, spałam po 12 godzin na dobę, leżałam , pływałam... szok, naprawdę było super.
no,a teraz praca, oglądam w necie auta i nie wiem co kupić: opla, toyote, skode, mazde... pewnie toyotę kupię,bo mi się podobają. szkoda,że nie taką jaką bym chciała, bo nie jakąś tam nówkę-trzeba nie było takiego remontu mieszkania odwalać, to bym se taką kupiła, a co tam- za dwa lata kupię to co będę chciała-nie:) ważne,aby jeździła:)
no, tak więc opowiedziałam co chciałam i się teraz w wami żegnam-pa:))
no,ale tego chciałam...poważnie, jeziora przepiękne,czyste, lasy zajebiste, wioska fajna, żboże, traktory,bociany-prawdziwa wieś. Pływaliśmy całe dnie łódką, przepływaliśmy z jeziora na jezioro przesmykami, kąpaliśmy się w różnych miejscach, zatrzymywaliśmy na różnych jeziorach-bajka!!!! mieliśmy silnik do łódki,to mknęlismy cicho i nie trzeba było się męczyć. dzieciaki zachwycone, oglądały kaczki, wielkie ważki, dziką przyrodę... ja skakałam na środku jeziora z łódki do wody... pływałam codziennie długo, nie opalałam się(nie lubię tego) a i tak wróciłam opalona. i przygód tyle było, burza na jeziorze, deszcz lał i powrót był pod parasolami na rowerze wodnym z środka jeziora, i ryby junior łowił.....i cały urlop się nie malowałam, chodziłam w szortach i dresach, bez stanika!!! normalnie wiocha!
jestem oszołomiona tamtymi rejonami. pięknie jest.
odpoczełam bardzo, spałam po 12 godzin na dobę, leżałam , pływałam... szok, naprawdę było super.
no,a teraz praca, oglądam w necie auta i nie wiem co kupić: opla, toyote, skode, mazde... pewnie toyotę kupię,bo mi się podobają. szkoda,że nie taką jaką bym chciała, bo nie jakąś tam nówkę-trzeba nie było takiego remontu mieszkania odwalać, to bym se taką kupiła, a co tam- za dwa lata kupię to co będę chciała-nie:) ważne,aby jeździła:)
no, tak więc opowiedziałam co chciałam i się teraz w wami żegnam-pa:))
jutro jadę na wczasy
[30.07.10/08:05]
na jakąś wieś,koniki będą,świnki,pieski,kotki,kury...jeziora i taka tam-agroturystyka-aby dzieciaki się zabawiły. na szczęście nie muszę gotować, bo full wypas wyżywienie, jakoś nie rajcuje mnie już robienie posiłków,robię to na codzień w domu... będą mi pod nosek podawać,a co!
no i tak jakoś jestem zła, bo pada -a ja mam urlop!!!!!!
nie musi być upał,ale na boga-co ja na wiosce w deszcze będe robić? jeszcze jakbym pojechała w miejsce jakieś oblegane,to jest co robić-a takto....
będzie dobrze, słońce musi być:)))))
tak więc,bawcie się ptaszyny bezemnie dobrze, ja mam zamiar lansa na wiosce trampkami w kwiatki zrobić...heheh i niebieskimi kaloszami...ooo! to jest myśl:)
no i tak jakoś jestem zła, bo pada -a ja mam urlop!!!!!!
nie musi być upał,ale na boga-co ja na wiosce w deszcze będe robić? jeszcze jakbym pojechała w miejsce jakieś oblegane,to jest co robić-a takto....
będzie dobrze, słońce musi być:)))))
tak więc,bawcie się ptaszyny bezemnie dobrze, ja mam zamiar lansa na wiosce trampkami w kwiatki zrobić...heheh i niebieskimi kaloszami...ooo! to jest myśl:)
muszę wam coś opowiedzieć
[21.07.10/13:14]
w poniedziałek skasowali mi samochód, tak-oni skasowali.
o 19.30 była obława policyjna na dilera narkotyków, trzy radiowozy, strzały, i ucieczka przez osiedle. no i pan diler nie chciał dać się złapać, więc staranował kilka aut na parkingu-w tym moje. jutro mam ekspertyzę,ale jak dla mnie będzie kasacja.
no i stoję sobie w tym zbiegowisku, ludzie dyskutują, poszkodowani miauczą...a ja się jak zwykle zgrywam. no i przyszło paru policjantów po cywilu,giwery w tyłu,odznaki i nas -tzn.poszkodowanych- spisują. a jeden policjant taaaki przystojny... no i trwało to długo, bo zeznania, bo później drogówka...poszłam do domu-dałam policjantom-bo czekali z nami- telefon aby zadzwonili jak drogówka przyjedzie. no, przyjechała drogówka-kryminalni se poszli-i odjechała drogówka oblukać straty wozów policyjnych-wrócili o 00.30 i o 1.30 w nocy byłam w domu. zajebisty wieczór,mówię wam.
aleeeee,to nie jest główna opowieść, główna opowieść to pan, powiedzmy komisarz:)
po całej akcji poszłam se rano do pracy i o 8.45 dostałam esemesa"Dzień Dobry Pani J., mam nadzieję,że dzisiejszy poranek zaczął się lepiej niż wczorajsze popołudnie. Pozdrawiam, komisarz" upadłam i przez 15 min nie wstałam. kto to? sprawdzam imiona i.. jeden z tych policjantów co robili obławę spisał sobie mój numer i zaczął mnie podrywać!! i to był ren fajjjny policjant:))) no,zaczeliśmy esemesować, napisał mi,że wywarłam na nim wielkie wrażenie i chciałby się ze mną spotkać:))))) łałłłłłł...dobre,nie!
no i idę dzisiaj na "spotkanie":) nie wiem,czy ma żonę, ile ma lat-myślę,że jest młodszy odemnie--ale się napewno dzisiaj dowiem:)))))
tak więc, może być trochę radości z kasacji samochodu,co nie?
o 19.30 była obława policyjna na dilera narkotyków, trzy radiowozy, strzały, i ucieczka przez osiedle. no i pan diler nie chciał dać się złapać, więc staranował kilka aut na parkingu-w tym moje. jutro mam ekspertyzę,ale jak dla mnie będzie kasacja.
no i stoję sobie w tym zbiegowisku, ludzie dyskutują, poszkodowani miauczą...a ja się jak zwykle zgrywam. no i przyszło paru policjantów po cywilu,giwery w tyłu,odznaki i nas -tzn.poszkodowanych- spisują. a jeden policjant taaaki przystojny... no i trwało to długo, bo zeznania, bo później drogówka...poszłam do domu-dałam policjantom-bo czekali z nami- telefon aby zadzwonili jak drogówka przyjedzie. no, przyjechała drogówka-kryminalni se poszli-i odjechała drogówka oblukać straty wozów policyjnych-wrócili o 00.30 i o 1.30 w nocy byłam w domu. zajebisty wieczór,mówię wam.
aleeeee,to nie jest główna opowieść, główna opowieść to pan, powiedzmy komisarz:)
po całej akcji poszłam se rano do pracy i o 8.45 dostałam esemesa"Dzień Dobry Pani J., mam nadzieję,że dzisiejszy poranek zaczął się lepiej niż wczorajsze popołudnie. Pozdrawiam, komisarz" upadłam i przez 15 min nie wstałam. kto to? sprawdzam imiona i.. jeden z tych policjantów co robili obławę spisał sobie mój numer i zaczął mnie podrywać!! i to był ren fajjjny policjant:))) no,zaczeliśmy esemesować, napisał mi,że wywarłam na nim wielkie wrażenie i chciałby się ze mną spotkać:))))) łałłłłłł...dobre,nie!
no i idę dzisiaj na "spotkanie":) nie wiem,czy ma żonę, ile ma lat-myślę,że jest młodszy odemnie--ale się napewno dzisiaj dowiem:)))))
tak więc, może być trochę radości z kasacji samochodu,co nie?